
W Puszczyku edukacja nie zaczyna się przy stole. Zaczyna się w ruchu, w zmysłach, w pytaniu, które przychodzi znienacka – a co jeśli?
Doświadczanie to nie metoda, lecz naturalny sposób poznawania świata przez dziecko. Uczy się ono, gdy coś je poruszy – dosłownie i metaforycznie. Gdy może sprawdzić, dotknąć, przetestować, pomylić się i wrócić.
To edukacja oparta nie na przekazie, lecz na obecności. Na relacji z miejscem, z osobą dorosłą i z samym sobą. Dlatego nie planujemy „czasu nauki” – bo uczenie się dzieje się cały czas, jeśli tylko stworzymy warunki, by mogło zaistnieć.
Czego nie znajdziesz w Puszczyku?
-
gotowych kart pracy,
-
poleceń typu „usiądź i słuchaj”,
-
encyklopedycznych definicji,
-
podziału na „czas nauki” i „czas zabawy”.
U nas wszystko może być nauką – jeśli tylko dziecko może to przeżyć, sprawdzić, nazwać po swojemu i zrozumieć na własnych warunkach.
Jak uczymy się przez doświadczanie?

Zmysłami
Dotykamy, smakujemy, słuchamy, wąchamy, patrzymy. Uczymy się przez to, co czuć, co się zmienia, co zostawia ślad na skórze.

Ruchem i działaniem
Kiedy dzieci się poruszają, ich mózgi pracują aktywnie. Budowanie, noszenie, mieszanie – to aktywność, a nie „przeszkadzanie”.

Przez emocje i przeżycia
Zachwyt, frustracja, duma, zdziwienie – doświadczenie jest silniejsze, gdy jest zabarwione emocją. To ona sprawia, że coś zostaje zapamiętane.

W czasie i własnym tempie
Doświadczenie wymaga czasu. Nie mówimy dziecku: „teraz się uczysz” – ono po prostu żyje, a uczenie się dzieje się w tym życiu.
Przykłady, które dzieją się naprawdę:




Dziecko znajduje ślady zwierząt – nie uczy się o tropach z książki, tylko śledzi je przez godzinę z latarką.
Bawiąc się w błocie, uczy się proporcji – „kiedy zupa jest zbyt wodnista, a kiedy zbyt sucha?”
W trakcie zbierania liści zaczyna klasyfikować – kolory, rozmiary, kształty – bo chce zrozumieć, a nie bo ktoś kazał.
Wspólne pieczenie chleba staje się lekcją fizyki, planowania i współpracy – bez ani jednego podręcznika.
