top of page

Dotknij, sprawdź, przeżyj tak uczysz się naprawdę

W Puszczyku nie uczymy przez mówienie. Uczymy przez doświadczanie. Przez zmysły, ruch, emocje i działanie – z całą intensywnością dziecięcego zaangażowania. Bo tylko to, co się przeżyje, zostaje naprawdę w środku.

bg-part21.jpg

W Puszczyku edukacja nie zaczyna się przy stole. Zaczyna się w ruchu, w zmysłach, w pytaniu, które przychodzi znienacka – a co jeśli?

Doświadczanie to nie metoda, lecz naturalny sposób poznawania świata przez dziecko. Uczy się ono, gdy coś je poruszy – dosłownie i metaforycznie. Gdy może sprawdzić, dotknąć, przetestować, pomylić się i wrócić.

 

To edukacja oparta nie na przekazie, lecz na obecności. Na relacji z miejscem, z osobą dorosłą i z samym sobą. Dlatego nie planujemy „czasu nauki” – bo uczenie się dzieje się cały czas, jeśli tylko stworzymy warunki, by mogło zaistnieć.

Czego nie znajdziesz w Puszczyku?

  • gotowych kart pracy,

  • poleceń typu „usiądź i słuchaj”,

  • encyklopedycznych definicji,

  • podziału na „czas nauki” i „czas zabawy”.

 

U nas wszystko może być nauką – jeśli tylko dziecko może to przeżyć, sprawdzić, nazwać po swojemu i zrozumieć na własnych warunkach.

Jak uczymy się przez doświadczanie?

ikon zmysly.png

 Zmysłami

Dotykamy, smakujemy, słuchamy, wąchamy, patrzymy. Uczymy się przez to, co czuć, co się zmienia, co zostawia ślad na skórze.

ikon ruch.png

Ruchem i działaniem

Kiedy dzieci się poruszają, ich mózgi pracują aktywnie. Budowanie, noszenie, mieszanie – to aktywność, a nie „przeszkadzanie”.

icon3.png

Przez emocje i przeżycia

Zachwyt, frustracja, duma, zdziwienie – doświadczenie jest silniejsze, gdy jest zabarwione emocją. To ona sprawia, że coś zostaje zapamiętane.

icon zegar.jpg

W czasie i własnym tempie

Doświadczenie wymaga czasu. Nie mówimy dziecku: „teraz się uczysz” – ono po prostu żyje, a uczenie się dzieje się w tym życiu.

Przykłady, które dzieją się naprawdę:

pinezka.png
pinezka.png
pinezka.png
pinezka.png

Dziecko znajduje ślady zwierząt – nie uczy się o tropach z książki, tylko śledzi je przez godzinę z latarką.

 

 Bawiąc się w błocie, uczy się proporcji – „kiedy zupa jest zbyt wodnista, a kiedy zbyt sucha?”

 

W trakcie zbierania liści zaczyna klasyfikować – kolory, rozmiary, kształty – bo chce zrozumieć, a nie bo ktoś kazał.

 

Wspólne pieczenie chleba staje się lekcją fizyki, planowania i współpracy – bez ani jednego podręcznika.

bottom of page